- Rozmowa to narzędzie wychowania. Jesteśmy ludźmi, wymieniamy się informacjami - mówi Paweł Woliński z Fundacji Mamy i Taty. - To przez rozmowę budujemy relacje i więzi. Fundacja Mamy i Taty rozpoczęła kampanię "Rozmowa to wychowanie".
Jej organizatorzy podkreślają, że rozmowa jest narzędziem, które zawsze jest dostępne, które zawsze mamy pod ręką. Paweł Woliński zaznacza, że dobrze jest mieć jak najwięcej czasu na dyskusje z dzieckiem, na opowiadanie mu o świecie, na odpowiadanie na jego pytania.
Niestety okazuje się, że rodzice nie mają zbyt wiele czasu na taką rozmowę ze swoimi pociechami, wielkimi nieobecnymi w tych relacjach są ojcowie, często zapracowani, z głową pełną służbowych spraw. Jak pokazują badania wykonane na zlecenie Fundacji, wielu rodziców wyraża opinię, że we współczesnym świecie mają już coraz mniejszy wpływ na wychowywanie swoich dzieci. Z badań wynika, że ojcowie na rozmowę z maluchami czy młodzieżą nastoletnią przeznaczają 15 minut dziennie.
Jeszcze bardziej drastyczne dane przytacza Miłosz Brzeziński, psycholog i trener osobisty. Z badań mu znanych, wynika, że rodzice rozmawiają z dzieckiem 3 minuty w tygodniu. W tym wypadku mowa o konkretnej rozmowie, o zainteresowaniu się tym, co u naszego dziecka słychać, a nie pytaniu o odrobione lekcje, poleceniach "umyj ręce" czy "wyrzuć śmieci".
- Rozmawianie powstało w celach ewolucyjnym i kulturotwórczym. Ono wiele w życiu upraszcza, choć czasem też utrudnia - mówi Miłosz Brzeziński. - Najczęściej wymiana zdań między rodzicami, a dzieckiem ogranicza się do pytań i poleceń - "zrób", "co masz zadane".
http://www.polskieradio.pl/10/483/Artykul/982659,Rozmawiaj-z-dzieckiem-wiecej-niz-3-minuty-w-tygodniu
Działamy na rzecz Ochrony Praw Dzieci. Tu dowiesz się dlaczego robimy to, co robimy
Zapraszamy do wolontariatu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzice. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 listopada 2013
poniedziałek, 18 listopada 2013
Daleko od domu cz2
Dziewczynka płacząc opowiedziła, że zrobił jej to tatuś. Nie pierwszy raz zresztą. Tym razem wróciła później od koleżanki. I dostała. Niechiała wracać do domu. Bała się z powodu dwuch powodów: Bała się ojca i bała się tego, że powiedziała, że on jest sprawcą. Ale co dalej? Joasia upierała się, że nie chce wracać do domu.
Nauczycielka zatelefonowała do lekarza i do KOPD. Spytałam czy jest ktoś, kto może zając się dzieckiem. Okazało się, że w Warszawie mieszka jej babcia i brat matki. Odkąd matka Joasi wyjechała, kontakty z nimi ustały. Zawiadomieni przyjechali natychmiast. Zabrali Asię do siebie. Ja z kolei wysłałam telegram do ojca: że Joasia jest bezpieczna, żeby się nie niepokoił. Zaprosiła go w poniedziałek do Komitetu. Przyjechał jednak tego samego dnia.
Już po sposobie wejscia wiedziałam, że bedzie ciężko. Mężczyzna aż kipiał agresją.
-Gdzie jest moje dziecko - wrzeszczał od progu - Oddajcie mi moje dziecko, bo nie wiem co zaraz zrobię.
Klął głośno przez kilkanaście minut. Zaprzeczał, że pobił córkę, groził mi.
-Joasia nie chce do pana wracać. Boi się powiedziałam.
Ten wielki, facet zaniemówił. Powoli osunął się, przykucnął i ukrył twarz w dłoniach. Po jego twarzy zaczęły płynąc wielkie łzy.
Zobacz cz 1:
http://tkopd-gdansk.blogspot.com/2013/11/daleko-od-domu.html
Pytanie:
Dlaczego ojcieć Joanny rozpłakał się ? Skomentuj poniżej, możesz jako anonimowy.
Nauczycielka zatelefonowała do lekarza i do KOPD. Spytałam czy jest ktoś, kto może zając się dzieckiem. Okazało się, że w Warszawie mieszka jej babcia i brat matki. Odkąd matka Joasi wyjechała, kontakty z nimi ustały. Zawiadomieni przyjechali natychmiast. Zabrali Asię do siebie. Ja z kolei wysłałam telegram do ojca: że Joasia jest bezpieczna, żeby się nie niepokoił. Zaprosiła go w poniedziałek do Komitetu. Przyjechał jednak tego samego dnia.
Już po sposobie wejscia wiedziałam, że bedzie ciężko. Mężczyzna aż kipiał agresją.
-Gdzie jest moje dziecko - wrzeszczał od progu - Oddajcie mi moje dziecko, bo nie wiem co zaraz zrobię.
Klął głośno przez kilkanaście minut. Zaprzeczał, że pobił córkę, groził mi.
-Joasia nie chce do pana wracać. Boi się powiedziałam.
Ten wielki, facet zaniemówił. Powoli osunął się, przykucnął i ukrył twarz w dłoniach. Po jego twarzy zaczęły płynąc wielkie łzy.
Zobacz cz 1:
http://tkopd-gdansk.blogspot.com/2013/11/daleko-od-domu.html
Pytanie:
Dlaczego ojcieć Joanny rozpłakał się ? Skomentuj poniżej, możesz jako anonimowy.
środa, 13 listopada 2013
Kolejny telefon od mamy
Kolejny telefon z prośbą o pomoc dotyczył bardzo smutnej sprawy, ponieważ dzwoniła "mama" której małe dziecko było molestowane seksualnie przez swojego tatę. Ten tata jeszcze wmówił dziecku, że to nic złego i dziecko mu uwierzyło i teraz tata domaga się kontaktów z tym dzieckiem.
Mama bardzo się bała i prosiła o poradę. Wyjaśniłam mamie wszystkie jej wątpliwości i udzieliłam dalszych wskazówek co do dalszego działania. Jednocześnie, tak w poprzednim przypadku powiedziałam, że jak pojawią się jakieś inne wątpliwości zawsze można jeszcze raz zadzwonić i pytać. Mam nadzieję, że i w tym przypadku pomogłam Mamie i podniosłam Ją na duchu.
Pozdrawiam Was ciepluśko i do następnego razu.
Justyna
Mama bardzo się bała i prosiła o poradę. Wyjaśniłam mamie wszystkie jej wątpliwości i udzieliłam dalszych wskazówek co do dalszego działania. Jednocześnie, tak w poprzednim przypadku powiedziałam, że jak pojawią się jakieś inne wątpliwości zawsze można jeszcze raz zadzwonić i pytać. Mam nadzieję, że i w tym przypadku pomogłam Mamie i podniosłam Ją na duchu.
Pozdrawiam Was ciepluśko i do następnego razu.
Justyna
Małe serce płacze cichutko cz-1
Ewę wychowała matka i dziatkowie. Cudowni wspaniali ludzie, uzupełniali się w tym wychowaniu. Babcia była prawdziwą gospodynią domową, która prała, piekła chleb, gotowała, szyła i pucowała ryżową szczotką podłogi. Tego wszystkiego dzielnie uczyła wnuczkę, która o dziwo nie umarła, jak przewidywali lekarze. Ewa buntowała się.
Ale babcia mówiła:
-Obyś dziecko nigdy nie musiała tego robić, ale powinnaś to wszystko umieć.
I jak Ewa mając 6 lat, już posługiwała się igłą szyjąc sukienki dla lalek, lepiła z babcią pierogi i prała na tarze.
Dziadek pochodził z zacnej, interligenckiej rodziny z zasadami i manierami. Doskonale wykształcony, znał wiele języków, mówił przepiękną polszczyzną. A przy tym szalenie wyrozumiały i tolerancycjny. Z anielską cierpliwością odpowiadał na dziesiątki pytań wnuczki.
Jednej rzeczy Ewa nie mogła darować dziadkowi. Prosiła go, aby pozwolił jej czasami zwracać się do siebie "tatusiu".
-Jesteś dla mnie najważniejszą osobą. Nad życie cię kocham. Ale twój tata żyje, pewnie go kiedyś spotkasz -odpowiadał.
Ewa próbowała nawet jakiś taki układ dziecięcy z dziadkiem zawrzeć. Żeby chociaż na chwilę, jak inne dzieci słyszą by pozwolił jej tak mówić. Ale dziadek nie zgodził się.
Pytanie:
Dlaczego dziadek Ewy nie zgodził na zwracanie się do niego "tatusiu" ? Skomentuj anonimowo poniżej!
wtorek, 12 listopada 2013
Rozmowy w Toku mamo tato wasz rozwód zniszczył mi życie
"Rodzice rozwodząc się często mówią, że robią to dla dobra dziecka, tyle że jak pokazują historię naszych gości w dorosym życiu dorosłe dzieci rozwodników nie ufają nie angazują się w związku, są pełne leku i obaw, że historia się powtórzy i sami będą zmudzeni się rozwieść."
Mówi Ewa Drzyzga w rozmowach w toku.
Prowadząca programu w TVN podejmuje temat skutków jakie wynikają z rozwodu rodziców. Stawia pytanie "Co zrobić żeby rozwód rodziców nie kaleczył przy okazji dzieci.
Zapraszam do obejrzenia odcinka 1934, komercyjnej telewizji TVN
http://tvnplayer.pl/programy-online/rozmowy-w-toku-odcinki,63/odcinek-1934,mamo-tato-wasz-rozwod-zniszczyl-mi-zycie,S00E1934,3012.html
Przed obejrzenie może być konieczne zainstalowanie dodatkowej wtyczki.
Mówi Ewa Drzyzga w rozmowach w toku.
Prowadząca programu w TVN podejmuje temat skutków jakie wynikają z rozwodu rodziców. Stawia pytanie "Co zrobić żeby rozwód rodziców nie kaleczył przy okazji dzieci.
Zapraszam do obejrzenia odcinka 1934, komercyjnej telewizji TVN
http://tvnplayer.pl/programy-online/rozmowy-w-toku-odcinki,63/odcinek-1934,mamo-tato-wasz-rozwod-zniszczyl-mi-zycie,S00E1934,3012.html
Przed obejrzenie może być konieczne zainstalowanie dodatkowej wtyczki.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Tak go kochali, że prawie zabili cz 1
Krzyś pochodził z rodziny inteligenckiej, dobrze finansowo ustawionej. Ale coś się popsuło i małżeństwo się posypało. Sąd orzekł, że Krzyś zostanie przy matce. Ojciec nie pogodził się z tym, że ma zostać niedzielnym tatusiem. Uważał, że jego była żona to puszczalska idno moralne. I taka swołocz* nie będzie wychowywać jego syna! Uprowadził więc Krzysia.
Wyjechał razem z dzieckiem do innego miasta. Ale Krzyś pytał dlaczego nie ma mamusi. I ojciec opowiadał, że musiał go uratować.
-Do mamy przychodzą różni panowie, bandyci. Zawsze przychodzili. Zabiją mamę i ciebie.
Krzyś budził się w nocy, pytał: tatusiu jesteś, będziesz mnie pilnował? Tymczasem matka szalała z niepokoju o dziecko. Miała pieniądze więc najmowała detektywów, podkupowała różne osoby, żeby jej pomagały.
W końcu namierzyła Krzysia i po paru tygodniach "od-porwała". Wyjechali do innego miasta. I znów była, rozterka jak wytłumaczyć Krzysiowi, dlaczego żyją w konspiracji. -Tatuś jest chory, na głowę. Tatusia się trzeba bać, bo on chciał mamusię otruć i Krzysia też. Jak się tatusia zobaczy, to trzeba krzysczeć i uciekać, nie pozwolić się do siebie zbliżyć.
Tak mineło kilka tygodni. Tatuś w tym czasie szalał. Tropił, wynajmował detektywów... I uprowadził.
W ciągu pół roku Krzyś był porywany 8 razy. Za każdym razem słyszał, że matka to suka, przyjmująca bandytów, którzy go zabiją, albo że tatuś jest szalony i otruje go. Nieustannie żył w poczuciu zagrożenia, spragniony poczucia bezpieczeństwa. Gdy u matki po kilku dniach przekonywał się, że żaden bandyta ani matce, ani jemu nie urwał głowy, albo u ojca nie został otruty, uspokajał się. Na krótko.
Każde z rodziców uważało, że u nich dziecko się wyciszy. Żadne nie brało pod uwagę działań drugiej strony. Krzyś miał 5 lat, kiedy zmęczony całą tą sytuacją postanowił się zabić. Działo się to, gdy po raz kolejny usłyszał, że znów muszą uciekać, bo ojciec ich wytropił.
Zaczoł krzyczeć:
-Nie chcę, nie chcę uciekać!
Na oczach matki podbiegł do okna i wyskoczył z drugiego piętra.
Pytanie:
-Jak twoim zdaniem zakończyła się ta historia? Dopisz twoje zakończenie.
Zobacz również Tak go kochali, że prawie zabili cz 2
Subskrybuj:
Posty (Atom)



